niedziela, 13 marca 2016

Wołanie na Puszczy...

Obecna ekipa rządowa mając w założeniach dobrą reformę państwa "wylała dziecko z kąpielą". Ma to wymiar w różnych dziedzinach życia. Także odzwierciedla się to w obecnej sytuacji ochrony przyrody w Polsce. Usuwanie ludzi niewygodnych, jedyna słuszna wizja, brak rzeczowej dyskusji. Nie widzę tu dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego - Prezydenta otwartego na różne poglądy, który optował za ochroną Puszczy Białowieskiej jako dziedzictwa narodowego. 
Natomiast na podkarpackim podwórku brak dialogu, chęć poniżenia oponenta dominuje wśród niektórych przedstawicieli leśnej profesji. Być może partykularne interesy biorą górę nad szeroko rozumianym dobrem wspólnym i myśleniem perspektywicznym. Po ostatnich wypowiedziach jednego z przedstawicieli "leśnej braci" w "Życiu Podkarpackim" doznałem szoku poznawczego. Przyzwyczaiłem się, że takie sformułowania padają zwykle w serialach typu "Świat według Kiepskich". A co - powołując się na "Życie Podkarpackie" powiedział jeden z leśnych "dygnitarzy"? Mówił coś o poszerzaniu Puszczy Białowieskiej, o najeździe ekoterrorystów i ekobiznesmenów.
https://www.zycie.pl/informacje/artykul/6984,to-nie-sa-ekolodzy-to-ekoterrorysci
Straszne rzeczy i straszny brak odpowiedzialności za własne słowa. Sądzę, że należy takie wypowiedzi stanowczo napiętnować. Świadczą o tym jaką mamy tam "elitę". Otóż taką, że pisząc za klasykiem - "wam kury szczać prowadzać...".