czwartek, 12 lipca 2012

Rezerwat czy wysypisko śmieci?



"Im dalej w las tym więcej drzew, powiadał dziadek do dzieci,
Dziś inny czas, im dalej w las, tym więcej puszek i śmieci"

Tą nieco infantylną poezją pragnę rozpocząć temat degradacji rezerwatu Kalwaria Pacławska od strony systematycznego zaśmiecania jego obszaru. Śmieci, które znaleźć tam można, dodam - w znacznych ilościach - są dwojakiego pochodzenia. W pierwszej kolejności największy udział mają odpady pochodzące z okolicznych gospodarstw domowych, jakich - nie wiem, nie będę dochodził, bądź bezpodstawnie oskarżał. Są to śmieci typowo komunalne typu butelki, opakowania plastikowe, puszki metalowe, reklamówki, stłuczka szklana, ale także odpady takie jak opony, puszki z farbą, butelki z olejem silnikowym, itp. Są to odpady powodujące nie tylko dyskomfort estetyczny, ale zarażające pielgrzymom, turystom a w szczególności zwierzynie leśnej. Z kolei resztki smarów, olejów i farb zanieczyszczają wody gruntowe, dostając się do okolicznych cieków wodnych - zatruwają ekosystem. Drugim rodzajem odpadów są śmieci pozostawione przez pielgrzymów, tudzież sporadycznie przez turystów. Jak łatwo się domyśleć są to w większości opakowania plastikowe oraz metalowe po napojach, rzadziej inne odpady.
Kto jest winien tego stanu rzeczy?

 Z pozoru odpowiedź jest prosta - ten kto śmieci. O ile w obiegowej opinii przyłapanie na gorącym uczynku jest sprawą dosyć trudną, o tyle przypadki ostatnich miesięcy dowodzą, że Lasy Państwowe (Straż Leśna) są w stanie przeprowadzić skuteczne "dochodzenie" i doprowadzić do ukarania sprawców. Kto zatem odpowiada za rezerwat? Jak to w Polsce bywa - "to zależy". Zarządcą i "nadzorcą" rezerwatu są co do zasady Lasy Państwowe (Nadleśnictwo Bircza), pewne prerogatywy mają również Zespół  Parków Krajobrazowych w Przemyślu, Wojewódzki Konserwator Przyrody, a w zakresie potencjalnych zanieczyszczeń wód gruntowych Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.
Jakie jest rozwiązanie tego problemu? Odpowiedzi są dwie - działania Straży Leśnej, również pracowników ZPK w Przemyślu, a od strony działań prewencyjnych - umieszczenie na terenie rezerwatu stałych (drewnianych) bądź tymczasowych koszy na śmiecie. Tak, to  proste i prozaiczne rozwiązanie, ale  nigdy nikt nie próbował wprowadzić go w życie! Z całym szacunkiem, ale za taki stan rzeczy pewną moralną odpowiedzialność ponosi Klasztor OO Franciszkanów, którego najwyraźniej nie obchodzi los zaśmiecanego co roku przez rzesze pielgrzymów (do których zresztą sam należę) rezerwatu. Wydaje się, iż umieszczenie kilkunastu przenośnych koszy na śmiecie (na obszarze rezerwatu rzecz jasna)w czasie Wielkiego Odpustu nie stanowi wielkiego wydatku. Dobrym pomysłem byłaby lokalizacja drewnianych koszy w kilku newralgicznych punktach rezerwatu - i w tym miejscu apel do Nadleśnictwa Bircza. W Lasach Państwowych przy ścieżkach dydaktycznych, szlakach turystycznych, itd funkcjonują z powodzeniem takie urządzenia. Dlaczego nie ma ich na terenie rezerwatu Kalwaria Pacławska?
Rezerwat ten z racji dużej presji antropologicznej - bliskość wsi Kalwaria Pacławaska, Pacław, Nowosiółki, Huwniki, a także rozwoju ruchu pielgrzymkowego i turystycznego, narażony jest na szereg zagrożeń. Dziwi zatem brak wspomnianej infrastruktury.




1 komentarz:

  1. Straszne, jeżdziłam tam na wakacje, lata 60-te, 70-te i pierwsza połowa 80-tych. Po 24- letniej przerwie jadę po raz pierwszy na ten weekend i zaczynam bać się konfrontacji tego co pamiętam z przeszłości ( śmieci nie było nigdzie, żadnych ) z tym co zobaczę po jutrze. Może lepiej nie jechać i pamiętać jak kiedyś było pięknie ?

    OdpowiedzUsuń